czwartek, 2 stycznia 2014

Chapter 2

 Cały dzień szukałem mojego telefonu. Cały dom przetrząśnięty i nic. A jeśli ktoś go znalazł? To będzie maskara!
- A gdzie go ostatnio miałeś? - spytał Zayn.
 W kawiarni miałem. W domu menadżera też, potem jakby zapadł się pod ziemie... U Nathalie w pokoju! Szybko zszedłem do kuchnia. Sięgnąłem po kluczyki do samochodu i wybiegłem z domu. Usłyszałem za sobą wołanie, ale za późno byłem już w aucie. Wyjechałem z piskiem opon. No jak zwykle korki.
 W końcu dojechałem pod jej dom. Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Nagle się otworzyły, a w nich stała Nathalie.
- Hej Niall...
- Hej, zostawiłem chyba u ciebie telefon.
- Ym...Wchodź. - powiedziała wpuszczając mnie do środka. - To ty szukaj tego telefonu, a ja coś zrobię do picia. Kawa, herbata?
- Kawa z mlekiem. - uśmiechnąłem się do niej.
 Dziewczyna poszła do kuchni, a ja zacząłem szukać tego telefonu. Nigdzie go nie było. Cholera. Chwila...Jeszcze nie sprawdziłem w pokoju Nat. Wszedłem do niego i od razu moim oczom ukazał się moja komórka na podłodze. Podniosłem ją i moim zobaczyłem, że i telefon dziewczyny leży nie daleko mojego. Wpisałem sobie jej numer do siebie i zszedłem do kuchni. W salonie już czekała na mnie Nat z kawą i ciastem.
- Znalazłeś?
- Tak, leżała na podłodze w pokoju.
- Aha. Siadaj. - powiedziała i poklepała miejsce koło siebie. Z chęcią usiadłem koło niej. Wziąłem filiżankę z kawą i wypiłem łyk. Akurat wtedy przypomniało mi się, że dziś mieliśmy się spotkać w tej kawiarni. Nie będę przypominać, bo pewnie nie pamięta.
- Więc...Dziś mamy się spotkać? - spytała nie pewnie. Ona czyta w myślach?
- Tak, ale jeśli nie chcesz to nie musimy się spotykać.
- Możemy się spotkać, w końcu nie mam co robić. - "nie ma nic do roboty" myślałem, że inne będzie wytłumaczenie...
- To może teraz?
- Ale, co teraz? - przyjrzała mi się badawczo, co śmiesznie wyglądało.
- No przełożymy spotkanie na teraz. Co ty na to? Po oprowadzałbym cię po mieście. - uśmiechnąłem się.
- A czemu nie. Chodźmy. - wstała od stołu i poszła do przedpokoju. - Idziesz?
 Ja zamiast odpowiedzieć uśmiechnąłem się od ucha do ucha i poszedłem do przedpokoju. Nat założyła trampki i wzięła jeansową(czyt.dżinsową) kurtkę. W końcu wyszliśmy.
~*~
 Zamknęłam drzwi domu i poszłam za Niall'em do samochodu. Otworzył mi drzwi, więc wsiadłam. Zaraz po mnie też wsiadł do auta. Włączył muzykę. Nawet nie zauważyłam kiedy odjechał z przed domu, bo odpłynęłam w swoje myśli. Co też spowodowało, że zaczęłam śpiewać piosenkę Adele. Już w połowie refrenu przypomniałam sobie, że nie jestem sama tylko w obecności chłopaka.
- Ładnie śpiewasz. - powiedział.
- Nie prawda. Ja nie śpiewam ja wyje. 
- Śpiewasz jak słowik. Pięknie, gładko, swobodnie. 
- Nikt mi tego nie mówił, zwłaszcza chłopak. - powiedziawszy to zarumieniłam się. 
- Już zaraz dojeżdżamy.
 Gdy wyszliśmy z auta moim oczom ukazał się London Eye. Nagle ni stąd ni zowąd otoczył nas tłum fanów One Direction i dziennikarzy. Skąd tu się wzięli?! Fanki piszczały i prosiły o autografy, a dziennikarze pytali nas czy jesteśmy razem, a jak nie o to, to kim dla niego jestem. Jak tylko pojawili się fotografowie szybko założyłam okulary przeciwsłoneczne i wyszłam z tłumu. Usłyszałam dzwonienie telefonu. Miałam nadzieję, że dzwoni Ewa, ale nie. Jakiś nieznany mi numer. Odbiorę, co mi zależy?
- Nathalie, gdzie poszłaś?! - usłyszałam głos chłopaka.
- Skąd masz mój numer? - zdziwiłam się, bo skąd mógł by go mieć? Tatko mu dał czy co?
- Długa historia, opowiem ci potem. A teraz powiedz mi gdzie jesteś. - spytał, a ja odwróciłam się w stronę gdzie wcześniej był tłum ludzi. Tak nagle zapadli się pod ziemię?
- Tam gdzie wcześniej, a ty? Nawet twojego auta nie ma. Zostawiłeś mnie tu na pastwę losu! Nie...
- Nie zostawiłem. - przerwał mi. - Tylko zgubiłem ten krwiożerczy tłum. To jak jesteś tam gdzie wcześniej to poczekaj na mnie 5 min, zaraz będę z powrotem.
- Mam na ciebie czekać?! No chyba cię coś... - nie dokończyłam, bo oczywiście się rozłączył. Przeklnęłam pod nosem.
 Zaczęłam chodzić w tą i z powrotem. Minęło już 5 min, a blondyna nigdzie. Po co ja się dałam wyciągnąć na oprowadzanie mnie po Londynie? Przecież było wiadome, że będą skakać koło nas fani. Czekaj... Jakiego nas? Przecież my nawet nie jesteśmy razem. Nie na widzę swoich myśli! Poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś chłopaka w okularach. Brązowe loczki. Kogoś mi przypominał, ale czy na pewno?
- Hej Nathalie.
- Skąd znasz moje imię? - spytałam i przyjrzałam mu się, nie nie znam gościa.
- Harry, nie pamiętasz mnie? Byliśmy u twojego taty, wczoraj.
- Wiesz, nie łatwo cię rozpoznać. Jeszcze po tylko pierwszym spotkaniu.
- Na kogoś czekasz?
- Tak, na...znajomego.
- Znajomego? Jak tu pewnie jeszcze nikogo nie znasz. No oprócz mnie i reszty zespołu. Więc na kogo? - spytał.
- Na Niall'a. - odpowiedziałam spuszczając wzrok.
- Na niego? Serio? Nie warto, zaraz zostawi cię dla innej. - czy on próbuje mi powiedzieć, że jemu się podobam?
- Tak, na serio. Jak nie wierzysz to nie moja sprawa. I tak po za tym jesteś zazdrosny, że spotkam się z nim, a nie z tobą?
- Ja zazdrosny? Nawet cię nie znam, więc nie mam o co być zazdrosny. Mam tyle dziewczyn wokół siebie, że hoho. A ty...
- Co ja? No mów. - byłam już wkurzona na niego.
- Potem dokończymy kłótnie maleńka. Teraz twój kochany chłoptaś przyszedł.
- Zaraz cię uduszę! - wrzasnęłam. Zobaczyłam Niall'a. Nareszcie. - Niall, co tak długo?
- Musiałem znaleźć okulary. Hej Harry. - zwrócił się do zielonookiego.
- Cześć. Widzę, że para w komplecie. - powiedział, z tym swoim uśmieszkiem. Zaraz go uduszę.
- Możemy iść? - spytałam błagalnym tonem, bo coś wątpię, że nie wytrzymam dłużej w jego towarzystwie.
- Tak chodźmy. - powiedział i złapał mnie za rękę, aż dreszcz mnie przeszedł.
 Gdy oddaliliśmy się od niego powiedział:
- Przepraszam za niego, ale on taki jest.
- Ok, ale proszę jak mnie trzymasz za dłoń to tak mi jej nie miażdż.
- Ym...Sory. - od razu puścił moją dłoń jak oparzony, a ja się zaśmiałam z jego reakcji.
 Całą drogę do London Eye przeszliśmy w milczeniu. Wszyscy Brytyjczycy omijali nas, chyba nie poznają Niall'a gdy ma te okulary. Tylko się na nas patrzyli, jakby ufo zobaczyli. Nie dziwie się im. Idze dziewczyna z chłopakiem, ani nie gadają, ani nie trzymają się za ręce.
~*~
 Tego samego dnia, godz. 19:00
- To co? Będziesz mogła przyjechać za miesiąc do mnie? - spytałam Ewki.
- Pozwolili mi, ale naprawdę nie chce ci robić kłopotu...
- Mówię ci już chyba po raz setny. Nie robisz kłopotu. Zresztą mój ojczulek się zgodził, więc....Przepraszam, drugi telefon muszę odebrać. Dobra?
- Ok.
 Nacisnęłam na drugą rozmowę.
- Halo?
- Hey Nathalie. - usłyszałam w słuchawce nieznajomy głos.
- Who is this?
- Hahaha, Hary. Forgot? - roześmiał się w słuchawce. Chyba trzeba zrobić mu coś na złość.
- Forgot about you? Hahaha. Bay. - rozłączyłam się
- Wkurzający jest.
- Ale kto? - usłyszałam głos Ewki, to tak przecież nie skończyłyśmy gadać...
- Nikt
- Natka, przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć
- Jak przyjedziesz to poznam cię z nimi.
- Nimi?
- Tak, długa historia kończę, pa.
 Rozłączyłam się. Ale gdy tylko się odwróciłam dosłownie wpadłam na Niall'a. Co on tu do cholery robi?
___________________________________________________________________
Następny rozdział, chyba idzie mi z pisaniem co raz lepiej xD Liczę na komentarze, spam, cokolwiek. Myślę aby dodać muzykę na bloga, co wy na to?
Ten rozdział wyszedł mi krótszy od poprzedniego, eh... trudno następny mam nadzieję, że napisze dłuższy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz