~*~
Właśnie siedziałam w samolocie ze słuchawkami w uszach. Oczywiście tatko siedział przed laptopem. Bo jak to w samolocie nie siedzieć z głową w pracy? Mogłabym się założyć, że nawet sobie by nic nie robił jakby samolot spadałby w dół i roztrzaskał się o ziemie.
- Prosimy zapiąć pasy, zaraz lądujemy. - odezwał się głos w głośnikach.
Nareszcie!~pomyślałam. Tyle godzin w tym głupim samolocie. Dobrze, że miałam ze sobą mp4 bo bym nie wytrzymała. Zza myśleń wyrwały mnie lekkie turbulencje samolotu, który właśnie lądował. W końcu można było wysiąść i odetchnąć świeżym powietrzem.
Nawet nie musieliśmy się martwić z dojazdem do naszego nowego domu, bo tatko dostał limuzynę. Świetnie! Bo nie ma to jak być od razu widoczny w Londynie. Może inne dziewczyny na moim miejscu się cieszyły. Ale ja NIE. Kierowca limuzyny wziął ode mnie walizki po czym otworzył mi drzwi. "Co za dżentelmen"~pomyślałam i odruchowo przekręciłam oczami.
Nawet nie musieliśmy się martwić z dojazdem do naszego nowego domu, bo tatko dostał limuzynę. Świetnie! Bo nie ma to jak być od razu widoczny w Londynie. Może inne dziewczyny na moim miejscu się cieszyły. Ale ja NIE. Kierowca limuzyny wziął ode mnie walizki po czym otworzył mi drzwi. "Co za dżentelmen"~pomyślałam i odruchowo przekręciłam oczami.
W limuzynie oczywiście było wino, żarcie i co można było sobie wymarzyć. Tatko siadł sobie przy kierowcy więc cały tył dla mnie! Wzięłam kieliszek i wlałam do niego schłodzone czerwone wino. Mmm dobre. Zanim dojechaliśmy wypiłam cały kieliszek. Kierowca otworzył mi drzwi więc wysiadłam. Stanęłam przed ogromną willą. WOW! To się tatko postarał ale i tak jestem na niego wkurzona, że mnie tu wywiózł.
W środku willi było fantastico! Mega telewizor, basen i jeszcze inne full wypasy. Ale gdy doszłam do pokoju, mojego pokoju to aż szczęka mi opadła. Duże łóżko, laptop, telewizor, własna łazienka, garderoba i balkon! Dobra zmieniam zdanie. Fajnie, że wyjechałam. Po zwiedzaniu willi poszłam się odświeżyć. Po tej czynności ubrałam się w TO.
~*~
Zwiedzanie Londynu to trudny orzech do zgryzienia,bo oczywiście już się zgubiłam! Ekstra. Nie ma to jak pierwszy dzień w nowym hm...miejscu zamieszkania się zgubić. Nagle na kogoś wpadłam. Już miałam krzyknąć: "Uważaj jak chodzisz!", ale powstrzymały mnie niebieskie oczy.
- Przepraszam, nie chciałem na ciebie wpaść. - powiedział blondyn.
- Nic nie szkodzi. - powiedziałam, wciąż gapiąc się na niego.
- Ym...Do zobaczenia. - powiedział i poszedł.
Boże! Jaki on był przystojny! Chyba się zakochałam... Dobra Natka ogarnij się! Że na kogoś wpadłaś to nie musi oznaczać miłości, ale te jego niebieskie oczy... Dość! Mam się zapoznać z okolicą, a nie błądzić myślami o jakimś chłopaku.
Z tego zwiedzania znałam lepiej okolice. London Eye! Tower of London! Trafalgar Square! Hyde Park! Choć ich nie zwiedzałam, bo nie starczyło mi czasu i kasy. Ale już co będę robić w następne dni. Jeszcze przy okazji znalazłam kawiarnie i różne najfajniejsze sklepy. Trzeba wysępić kasę od ojczulka.
Boże! Jaki on był przystojny! Chyba się zakochałam... Dobra Natka ogarnij się! Że na kogoś wpadłaś to nie musi oznaczać miłości, ale te jego niebieskie oczy... Dość! Mam się zapoznać z okolicą, a nie błądzić myślami o jakimś chłopaku.
Z tego zwiedzania znałam lepiej okolice. London Eye! Tower of London! Trafalgar Square! Hyde Park! Choć ich nie zwiedzałam, bo nie starczyło mi czasu i kasy. Ale już co będę robić w następne dni. Jeszcze przy okazji znalazłam kawiarnie i różne najfajniejsze sklepy. Trzeba wysępić kasę od ojczulka.
~*~
Następnego dnia wybrałam się do kawiarni. Zamówiłam kawę i ciasto, co kelner szybko przyniósł. A ja się cieszyłam jak głupia, że tak dobrze idzie mi angielski (^^). Choć same najgorsze oceny miałam w szkole. Gdy kończyłam pić kawę, dosiadł się do mnie jakiś chłopak.
- Przepraszam, tu jest zajęte. Nie widać? - syknęłam do chłopaka.
- O, hej. Nie zauważyłem cię. - powiedział ściągając ciemne okulary i wtedy ujrzałam znowu te hipnotyzujące błękitne oczy. - Nie przedstawiłem się wcześniej. Jestem Niall. - podał rękę.
- Nathalie. - ścisnęłam jego rękę.
- No więc, Nathalie. Nie jesteś stąd prawda?
- Nie, pochodzę z Polski.
- Aha. Może kiedyś wpadłabyś do mnie?
- Niall, ja cie prawie nie znam...
- Wiem, ale byśmy się poznali, a przy okazji byś poznała moich kumpli z zespołu. - powiedział przerywając mi.
- Zespół?
- Tak, należę do One Direction. Znasz?
- Słyszałam o tym zespole...Znaczy o was, ale nie powiedziałabym, że was spotkam. Z resztą nigdy was nie słuchałam. - powiedziałam speszona.
- No to masz właśnie okazje nas poznać i posłuchać. - powiedział uśmiechając się. - Wiesz, muszę już iść. Jutro tu o tej samej porze? Hm?
- Yyy...Dobra.
Chłopak wyszedł z kawiarni od razu zakładając ciemne okulary. Nie pomyślałabym, że poznam jakiegoś chłopaka z One Direction. Kurde. Jak jutro się z nim tu spotkam to będzie pewnie masa fleszy, pytań, a ja z nim wyląduje na pierwszej stronie gazety. Ekstra!
Wróciłam szybkim krokiem do domu. Od razu mnie zszokował widok paru dodatkowych butów. Czyżby tatko miał gości? Tylko jak wyszłam z przedsionka zobaczyłam pięciu chłopaków siedzących na kanapie, a tatka chodzącego w kółko coś gadając.
- O! Cześć córcia. - powiedział,gdy tylko mnie zobaczył, a wszyscy chłopcy odwrócili się w moją stronę. Zarumieniłam się, a moim jedynym marzeniem było aby zapaść się pod ziemię, zniknąć.
- Hej tatku. - powiedziałam podchodząc bliżej, z wzrokiem wklejonym w podłogę. - Nie przedstawisz mnie?- spytałam gdy stanęłam koło niego, a mój wzrok przeleciał po wszystkich twarzach chłopaków zatrzymawszy się na jednej.
- Od twojej prawej jest: Zayn, Louis, Liam, Hary i Niall. Chłopaki to jest Nathali moja córka.
- Hej.- powiedzieli w tym samym czasie, a ja się uśmiechnęłam.
- To może ja pójdę do siebie. Nie będę wam przeszkadzać.
- Dobra jak tam chcesz. - powiedział tatko, a ja od razu poszłam do swojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko, a moje myśli błądziły. Czyżby mój tata był menadżerem zespołu One Direction?! To niemożliwe! Może to i lepiej. Poznam bliżej Niall'a. A ja ciągle o nim. Kurde. Chyba serio się zakochałam. Grrr...Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek telefony. Szybko nacisnęłam zieloną słuchawkę nie patrząc kto dzwoni.
- Halo?
- Hej Nata! Jak tam w Londynie?
- Ewka! Nigdy nie powiedziałabym, że będzie tak fajnie! Choć pierwszego dnia trochę się zgubiłam w tym wielkim mieście, ale da się przeżyć. A u ciebie? Jak tam?
- Eh...Damian ze mną zerwał. - było można dosłyszeć, że głos jej drżał.
- Ewka, wszystko będzie dobrze. Nie martw się. Damian nie jest jedynym chłopakiem na tym świecie.
- Masz rację.
- Hm...Co robisz w wakacje? - trzeba ja oderwać od myśli o Damianie, pomyślałam.
- Siedzę w domu. A czego pytasz?
- A co ty na to żebyś przyjechała do mnie? Tak na całe wakacje?
- Ale bilet wiesz ile to kosztuje?! Nie dam rady.
- Bilet ci się załatwi, nie panikuj. Na rozpoczęcie studiów zdążysz.
- No... dobra. A twój tata?
- Jest teraz zajęty robotą. Nawet nie zauważy, że tu tu będziesz.
- Dobra. Spytam się swoich i wieczorem dam ci znać.
- Ok
- Musze kończyć. Pa
- Pa.
Rozłączyłam się. Super! Nie będę tu sama w czterech ścianach. Nagle zaburczało mi w brzuchu. Trzeba coś przekąsić! Zeszłam na dół. Chłopaki wciąż siedzieli na kanapie, a ja poszłam do kuchni. Otworzyłam nutelle i posmarowałam pieczywo. Jeszcze wyjęłam sok pomarańczowy i nalałam sobie. Gdy się odwróciłam by pójść do siebie, prawie nie wpadłam na Herre'go. Choć nie jestem pewna...
- Przepraszam. - wydusiłam. Te jego zielone tęczówki...Nie no znowu?! Chyba zacznę sobie zawiązywać oczy.
- Oj tam. Nic by się nie stało. - uśmiechnął się ukazując swe białe zęby.
- Ja wracam do siebie. Nie chcę wam przeszkadzać w tych waszych sprawach. - ominęłam chłopaka
- Nasz menadżer wyszedł. - miał na myśli tatę!?
- Jak to wyszedł? - spytałam przyglądając się mu badawczo.
- Zapomniał papierów, więc po nie pojechał.
- A wy macie tu zostać. Tak?
- No tak. Coś w tym złego?
- Boisz się nas? - spytał Naill podchodząc.
- Was się bać? Hahaha...Dobry żart. - ominęłam ich, ale gdy byłam na schodach usłyszałam kroki za mną.
- Przepraszam, ale gdzie się wybieracie?
- Mamy na niego czekać, więc może się poznamy lepiej? - powiedział Louis
- W końcu będziemy tu widywać częściej. - dodał Zayn
- No dobra chodźcie.
Gdy zobaczyli mój pokój tylko się rozejrzeli. Ale najbardziej przypadł im balkon. Może dlatego że był tam najfajniejszy widok na świecie.
Rozmawialiśmy przez ponad dwie godziny, bo akurat tatko wrócił. Tak fajnie się gadało. No ale nic, praca to praca. Poszli na dół, a ja zostałam sama w pokoju. W końcu zasnęłam z zmęczenia.
- No tak. Coś w tym złego? - spytał Hazza
- Boisz się nas? - spytałem.
- Was się bać? Hahaha...Dobry żart. - ominęła nas, a my całą grupką za nią.
- Przepraszam, ale gdzie się wybieracie? - odwróciła się.
- Mamy na niego czekać, więc może się poznamy lepiej? - powiedział Louis
- W końcu będziemy tu widywać częściej. - dodał Zayn
- No dobra chodźcie. - w końcu powiedziała.
Jej pokój był fajnie urządzony. Przez piękne parę godzin gadaliśmy o wszystkim. Przy okazji dowiedziałem się tyle rzeczy o niej, że huhu. Ale niestety musiał akurat wrócić Mark, więc zeszliśmy na dół. Znowu coś tam gadał. Podpisaliśmy ten papierek i wróciliśmy do domu. Liam zrobił popcorn i wzięliśmy się za oglądanie horroru.
- Przepraszam, tu jest zajęte. Nie widać? - syknęłam do chłopaka.
- O, hej. Nie zauważyłem cię. - powiedział ściągając ciemne okulary i wtedy ujrzałam znowu te hipnotyzujące błękitne oczy. - Nie przedstawiłem się wcześniej. Jestem Niall. - podał rękę.
- Nathalie. - ścisnęłam jego rękę.
- No więc, Nathalie. Nie jesteś stąd prawda?
- Nie, pochodzę z Polski.
- Aha. Może kiedyś wpadłabyś do mnie?
- Niall, ja cie prawie nie znam...
- Wiem, ale byśmy się poznali, a przy okazji byś poznała moich kumpli z zespołu. - powiedział przerywając mi.
- Zespół?
- Tak, należę do One Direction. Znasz?
- Słyszałam o tym zespole...Znaczy o was, ale nie powiedziałabym, że was spotkam. Z resztą nigdy was nie słuchałam. - powiedziałam speszona.
- No to masz właśnie okazje nas poznać i posłuchać. - powiedział uśmiechając się. - Wiesz, muszę już iść. Jutro tu o tej samej porze? Hm?
- Yyy...Dobra.
Chłopak wyszedł z kawiarni od razu zakładając ciemne okulary. Nie pomyślałabym, że poznam jakiegoś chłopaka z One Direction. Kurde. Jak jutro się z nim tu spotkam to będzie pewnie masa fleszy, pytań, a ja z nim wyląduje na pierwszej stronie gazety. Ekstra!
Wróciłam szybkim krokiem do domu. Od razu mnie zszokował widok paru dodatkowych butów. Czyżby tatko miał gości? Tylko jak wyszłam z przedsionka zobaczyłam pięciu chłopaków siedzących na kanapie, a tatka chodzącego w kółko coś gadając.
- O! Cześć córcia. - powiedział,gdy tylko mnie zobaczył, a wszyscy chłopcy odwrócili się w moją stronę. Zarumieniłam się, a moim jedynym marzeniem było aby zapaść się pod ziemię, zniknąć.
- Hej tatku. - powiedziałam podchodząc bliżej, z wzrokiem wklejonym w podłogę. - Nie przedstawisz mnie?- spytałam gdy stanęłam koło niego, a mój wzrok przeleciał po wszystkich twarzach chłopaków zatrzymawszy się na jednej.
- Od twojej prawej jest: Zayn, Louis, Liam, Hary i Niall. Chłopaki to jest Nathali moja córka.
- Hej.- powiedzieli w tym samym czasie, a ja się uśmiechnęłam.
- To może ja pójdę do siebie. Nie będę wam przeszkadzać.
- Dobra jak tam chcesz. - powiedział tatko, a ja od razu poszłam do swojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko, a moje myśli błądziły. Czyżby mój tata był menadżerem zespołu One Direction?! To niemożliwe! Może to i lepiej. Poznam bliżej Niall'a. A ja ciągle o nim. Kurde. Chyba serio się zakochałam. Grrr...Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek telefony. Szybko nacisnęłam zieloną słuchawkę nie patrząc kto dzwoni.
- Halo?
- Hej Nata! Jak tam w Londynie?
- Ewka! Nigdy nie powiedziałabym, że będzie tak fajnie! Choć pierwszego dnia trochę się zgubiłam w tym wielkim mieście, ale da się przeżyć. A u ciebie? Jak tam?
- Eh...Damian ze mną zerwał. - było można dosłyszeć, że głos jej drżał.
- Ewka, wszystko będzie dobrze. Nie martw się. Damian nie jest jedynym chłopakiem na tym świecie.
- Masz rację.
- Hm...Co robisz w wakacje? - trzeba ja oderwać od myśli o Damianie, pomyślałam.
- Siedzę w domu. A czego pytasz?
- A co ty na to żebyś przyjechała do mnie? Tak na całe wakacje?
- Ale bilet wiesz ile to kosztuje?! Nie dam rady.
- Bilet ci się załatwi, nie panikuj. Na rozpoczęcie studiów zdążysz.
- No... dobra. A twój tata?
- Jest teraz zajęty robotą. Nawet nie zauważy, że tu tu będziesz.
- Dobra. Spytam się swoich i wieczorem dam ci znać.
- Ok
- Musze kończyć. Pa
- Pa.
Rozłączyłam się. Super! Nie będę tu sama w czterech ścianach. Nagle zaburczało mi w brzuchu. Trzeba coś przekąsić! Zeszłam na dół. Chłopaki wciąż siedzieli na kanapie, a ja poszłam do kuchni. Otworzyłam nutelle i posmarowałam pieczywo. Jeszcze wyjęłam sok pomarańczowy i nalałam sobie. Gdy się odwróciłam by pójść do siebie, prawie nie wpadłam na Herre'go. Choć nie jestem pewna...
- Przepraszam. - wydusiłam. Te jego zielone tęczówki...Nie no znowu?! Chyba zacznę sobie zawiązywać oczy.
- Oj tam. Nic by się nie stało. - uśmiechnął się ukazując swe białe zęby.
- Ja wracam do siebie. Nie chcę wam przeszkadzać w tych waszych sprawach. - ominęłam chłopaka
- Nasz menadżer wyszedł. - miał na myśli tatę!?
- Jak to wyszedł? - spytałam przyglądając się mu badawczo.
- Zapomniał papierów, więc po nie pojechał.
- A wy macie tu zostać. Tak?
- No tak. Coś w tym złego?
- Boisz się nas? - spytał Naill podchodząc.
- Was się bać? Hahaha...Dobry żart. - ominęłam ich, ale gdy byłam na schodach usłyszałam kroki za mną.
- Przepraszam, ale gdzie się wybieracie?
- Mamy na niego czekać, więc może się poznamy lepiej? - powiedział Louis
- W końcu będziemy tu widywać częściej. - dodał Zayn
- No dobra chodźcie.
Gdy zobaczyli mój pokój tylko się rozejrzeli. Ale najbardziej przypadł im balkon. Może dlatego że był tam najfajniejszy widok na świecie.
Rozmawialiśmy przez ponad dwie godziny, bo akurat tatko wrócił. Tak fajnie się gadało. No ale nic, praca to praca. Poszli na dół, a ja zostałam sama w pokoju. W końcu zasnęłam z zmęczenia.
~*~
Oczami Naill'a
Ciągle chodziła mi po głowie Nathali. Jej te piękne piwne oczy. Eh... Dobra Niall opanuj się! Może i nie raz byłem zakochany, ale ona...ona to jakby anioł spadł z nieba dla mnie. Piękna ciemna brunetka o piwnych oczach.
- Niall!! - dobiegł głos Louisa.
- Idę! - zszedłem biegiem na dół.
- Niall!! - dobiegł głos Louisa.
- Idę! - zszedłem biegiem na dół.
Gdy samochód Zayn'a się zatrzymał przed domem naszego nowego menadżera, a raczej willą. Wysiedliśmy z auta. Drzwi do willi otworzył nam oczywiście menadżer-Mark, bo oczywiście Paul Higins sobie pojechał na wakacje. Usiedliśmy na kanapie, a on zaczął coś tam gadać.Ale ja go nie słuchałem, bo byłem w swoich myślach. Nagle usłyszałem głos dziewczyny. Stała tam z lekkimi rumieńcami na policzkach. Podeszła do nas nie śmiało, a nasz menadżer nas wszystkich jej przedstawił. Uśmiechnąłem się do niej gdy zobaczyłem, że patrzy na mnie. Zaraz po tym poszła do swojego pokoju, a jej tata zaczął znów coś tam gadać. Już prawie zasnąłem, ale akurat wtedy usłyszałem, że musi pojechać po jakieś papiery bo zapomniał. A my? My mamy zostać! Jest, jest, jest!
Harry poszedł do kuchni, gdy przed chwilą poszła tam Nathali. O nie, ja ją pierwszy spotkałem. Nie ma tak! Poszedłem do kuchni, gdzie już trwała rozmowa.
- A wy macie tu zostać. Tak? - usłyszałem ją gdy byłem już niedaleko kuchni.- No tak. Coś w tym złego? - spytał Hazza
- Boisz się nas? - spytałem.
- Was się bać? Hahaha...Dobry żart. - ominęła nas, a my całą grupką za nią.
- Przepraszam, ale gdzie się wybieracie? - odwróciła się.
- Mamy na niego czekać, więc może się poznamy lepiej? - powiedział Louis
- W końcu będziemy tu widywać częściej. - dodał Zayn
- No dobra chodźcie. - w końcu powiedziała.
Jej pokój był fajnie urządzony. Przez piękne parę godzin gadaliśmy o wszystkim. Przy okazji dowiedziałem się tyle rzeczy o niej, że huhu. Ale niestety musiał akurat wrócić Mark, więc zeszliśmy na dół. Znowu coś tam gadał. Podpisaliśmy ten papierek i wróciliśmy do domu. Liam zrobił popcorn i wzięliśmy się za oglądanie horroru.

_________________________________________
To mój pierwszy rozdział tutaj, więc jak macie jakieś porady lub znaleźliście błędy to piszcie :) Następny rozdział będzie w nowym roku, a teraz życzę wam mile spędzonego wolnego i slywestra oczywiście :)
Mam nadzieję że ktoś to będzie czytał. Jeszcze raz mile spędzonego sylwestra!
Mam nadzieję że ktoś to będzie czytał. Jeszcze raz mile spędzonego sylwestra!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz